Warto przeczytać

MARANA THA  czyli współczesne SOS dla współczesnego świata

Mk 4,35-41

35 Tamtego dnia późnym popołudniem, powiedział do nich: "Przeprawmy się na drugi brzeg". 36 Zostawili tłum i zabrali Go, tak jak był w łodzi. Były z Nim także inne łodzie. 37 Zerwała się wtedy gwałtowna wichura i fale wlewały się do łodzi, tak że łódź już się napełniała. 38 On tymczasem spał na rufie, oparty na wezgłowiu. Budzą Go więc i wołają do Niego: "Nauczycielu, obojętne Ci to, że giniemy?" 39 Wtedy On wstał, skarcił wicher, a jezioru rozkazał: "Zamilknij, bądź cicho". Uspokoił się wicher. Zrobiło się bardzo cicho. 40 Do nich natomiast powiedział: "Dlaczego tak bojaźliwi jesteście? Nadal brakuje wam wiary?" 41 Bo przerazili się bardzo i mówili jeden do drugiego: "Kimże On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne!?"

Jaki piękny fragment Ewangelii, jaka w nim moc, ile wyrazu, ile nadziei! Jezus Bóg, moc Najwyższego, nasz największy sojusznik, przewodnik, recepta na każde zło, nasze ukojenie, nasza otucha, nasze wczoraj, nasze jutro, nasza droga. JEZUS NASZE KOŁO REATUNKOWE

Albo SZATAN NASZA PETLA NA SZYJĘ

  W całym świecie, na rozmaity sposób, uaktywniło się działanie złego ducha – szatana. Ta trudna sytuacja dzisiejszego świata, który "cały leży w mocy Złego"(1 J 5, 19), sprawia, że życie człowieka staje się walką: "W ciągu, bowiem całej historii ludzkiej tworzy się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta, zaczęta ongiś u początku świata, trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana" (KKK 409). Zły duch jest nieprzyjacielem całego rodzaju ludzkiego, to znaczy każdego indywidualnego człowieka. Jednak w obecnym świecie prawda ta jest zupełnie ignorowana, lekceważona, a nawet wyśmiewana i wyszydzana. Sprzyja temu, szeroko rozpowszechnione w sztuce, w mediach i przekazach ludowych, wyobrażenie szatana jako osobnika o spiczastych uszach z rogami i kopytami wyglądającego jak odrażające monstrum. Takie właśnie wyobrażenie szatana powoduje, iż często jest on zaliczany do różnego rodzaju bajek i legend. Dlatego też u wielu ludzi "taki szatan" budzi uśmiech pobłażania i lekceważenia. Z tej racji wielu z nich twierdzi, ze szatan w ogóle nie istnieje i to jest jego największym sukcesem, że zaprzecza się jego istnieniu. Tak jak to stwierdził jeden z ekspertów zajmujących się demonologią: "Najgłębszym pragnieniem diabła jest przekonanie nas o jego nie istnieniu".

Szatan jako upadły Anioł jest stworzeniem wyższego rzędu niż człowiek i wykorzystuje on całą swą wielką inteligencję do tego, aby doprowadzić człowieka na szczyty nienawiści, absolutnej pychy i ostatecznego zwątpienia. Za cel swego działania szatan upatruje sobie przede wszystkim ludzi uzdolnionych oraz piastujących wysokie funkcje mających wpływ na innych ludzi. Szatan z wielką umiejętnością i znajomością psychologii, a także dziedzicznych obciążeń, próbuje zdobyć takich ludzi i nimi kierować. Kiedy uda mu się to uczynić, będzie usuwał wszelkie przeszkody na drodze ich kariery. Najgorszy z tego wszystkiego jest fakt, że wielka liczba tych ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, komu służą i dokąd są prowadzeni.

Istotą działania szatana od zawsze było zniszczyć każdy przejaw dobra i nie jest ważne mały, czy duży. Dobro ma być unicestwione, wszelkimi sposobami i za każdą cenę. Szatan za dobro się mści. Choć zazwyczaj ukryty, w dzisiejszych czasach szatan działa z podniesionym czołem w potężnych strukturach grzechu i buntu przeciw Bogu. Kamufluje się to zjawisko i podaje się je nam pod postacią praw, obowiązków, tolerancji, porozumień i wielu innych form współczesnej „etyki”, poprawności społecznej, globalizacji, jedności i drogi do pokoju.. Nie mówi się jednak, ani nie dopuszcza się do myśli jednego : PRAWDY, że kto płynie tą łodzią, dryfuje prosto na górę lodową…

Wydarzenia ostatnich dni, wydarzenia, które docierają do nas z prasy radia, telewizji, wydarzenia , których jesteśmy świadkami to nie tylko i zwyczajnie fakty z polskiej sceny politycznej, ale silna próba uderzenia niszczącej ręki szatana!!!

Jest taka piękna pieśń kościelna „My jesteśmy chrześcijanie, Bóg prowadzi nas przez życie…” Tak…jesteśmy chrześcijanami, co więcej, jesteśmy katolikami.

POLSKO katolicka, POLSKO wierząca, POLSKO, gdzie czci się Chrystusa Króla, POLSKO, gdzie codziennie w Godzinie Miłosierdzia rozbrzmiewa „Jezu Ufam Tobie” , POLSKO ostatnich dni i nocy, POLSKO ostatnich wydarzeń i niepokoju, BRACIE i SIOSTRO, LUDU BOŻY, powtórzmy za świętym Janem Pawłem II NIE LĘKAJMY SIĘ, a także NIECH ZSTĄPI DUCH TWÓJ I ODNOWI OBLICZE ZIEMI, TEJ ZIEMI… POLSKO, Bóg przeprowadzi Cię także i przez tę burzę, Bóg jeszcze nie jeden wiatr odwróci, POLSKO ty tylko ugnij kolana, ufaj i wytrwaj.

TRWAJMY W POKOJU CHRYSTUSA…

Justyna Siedlak

 

 

Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny rozwija ideę niewolnictwa maryjnego nabożeństwa polegającego na oddaniu się przez Maryję Panu Jezusowi. Do tej koncepcji nawiązał Karol Wojtyła, czerpiąc z Traktatu hasło Totus Tuus ( Cały TwóPrawdziwe nabożeństwo – niewola miłości do Matki Bożej

W tym roku obchodzimy trzystulecie opatrznościowego opublikowania „Traktatu o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Dziewicy”, świętego Ludwika Marii Grignion de Montforta. Napisany w 1712 roku, przedstawia on głębsza istotę kultu maryjnego, którego niezwykłe powszechne rozprzestrzenienie się stanowi krok milowy w katolickiej duchowości.

 

„Traktat o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Dziewicy” jest tak gęsty teologicznie i filozoficznie, że jego omówienie trzeba by zawrzeć w kilku tomach. Przedstawimy tu tylko ogólny przegląd dzieła, zatrzymując się na dłużej przy fragmentach, które wydają się szczególnie godne uwagi. Chodzi o dzieło prawdziwie prorocze, tak ze względu na to, że otworzyło przed szlachetnymi duszach nowy kierunek w dążeniu do doskonałości, jaki i z uwagi na ukazanie przyszłych wydarzeń.

 

W tym sensie, spełniło się ipsis verbis proroctwo, jakie święty zapisał w odniesieniu do samego „Traktatu”: „Widzę, w przyszłości, bestie ryczące, rzucające się wściekle, by rozszarpać swymi diabelskimi kłami ten skromny rękopis i tego, którego Duch Święty użył, by go napisać, albo chcą, by go choć spowiły mrok i cisza na dnie jakiejś skrzyni, by światła nie ujrzał” (nr 114).

 

Rzeczywiście, po śmierci świętego, pewien gorliwy współpracownik, być może z obawy przed jansenistami, ukrył rękopisy w skrzyni ze starymi książkami. Potem nadeszła niszczycielska Rewolucja Francuska, niosąca prześladowania, zniszczenia i śmierć. Wszystko to sprawiło, że rękopisy z 1712 roku leżały w zapomnieniu, aż do momentu, gdy w 1842 roku zostały odnalezione przez misjonarza z założonego przez świętego Ludwika Grignion Towarzystwa Maryi.

 

Aby zilustrować drugi aspekt proroctwa — to jest prześladowania, jakich doznać miał jego autor, cytujemy jego własne słowa, zawarte w liście z 15 sierpnia 1713 roku, do siostry: „Gdybyś, w najmniejszym choć stopniu, miała pojęcie o moim krzyżu i upokorzeniach, wątpię, byś tak gorąco pragnęła mnie widzieć; nie ma bowiem miejsc, bym nie darował kawałka mego cierpienia najbliższym mi przyjaciołom. Kto mi przychylny i z odwagą staje po mojej stronie, ten skutki tego odczuwa, a czasem pada u stóp piekła, z którym toczę wojnę, świata, któremu się opieram, ciała, które przepędzam. […] Jestem niczym szmaciana piłka w grze rzucana gwałtownie z kąta w kąt; oto los biednego grzesznika; przez 13 lat, odkąd żem opuścił [seminarium] Saint-Sulpice, nie dają mi pokoju ani wytchnienia”.

 

„Traktat o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Dziewicy” pokierował i naprowadził wiele dusz na całym świecie na drogę doskonałości. Święty Ludwik Grignion napisał swój „Traktat” dla autentycznych katolików. Niemniej jednak pewni teologowie, zaskoczeni śmiałością autora, a szczególnie jego ulubionym pojęciem „świętej niewoli”, chcieli pomniejszyć znaczenie jego dzieła. Nie przeszkodziło to jednak przetłumaczyć je na niemal wszystkie języki.

 

Matka Boża była dotychczas nieznana

Nabożeństwo do Matki Bożej rozwijało się stopniowo na przestrzeni wieków, wraz z wyjaśnieniami teologów i formułowanymi o Niej dogmatami, utwierdzonymi przez wiele objawień maryjnych, zwłaszcza w XIX i na początku XX wieku. Dlatego sam Ludwik Grignion stwierdza, że już w jego czasach „Cała ziemia jest pełna Jej chwały, zwłaszcza kraje chrześcijańskie, a liczne królestwa, prowincje, diecezje i miasta obrały Ją sobie za Patronkę i Opiekunkę. Mnóstwo kościołów katedralnych poświęcono Bogu pod Jej wezwaniem. Nie ma kościoła, w którym nie byłoby ołtarza poświęconego Jej czci. Nie ma kraju ani okolicy, gdzie by nie czczono cudownego Jej obrazu, przed którym chorzy znajdują uzdrowienie, a wierni otrzymują liczne łaski” (nr 9).

 

Niemniej jednak, jak mówi we wstępie do „Traktatu”: „Ze szczególną radością poddało mi serce to wszystko, co powyżej napisałem by wykazać, że Matka Najświętsza dotąd nie była znana i że to jest jeden z powodów, dlaczego Jezus Chrystus nie jest tak znany, jak być powinien” (nr 13).

 

Kiedy Święty Ludwik Grignion stwierdza, iż „Matka Najświętsza dotąd nie była nieznana”, chce powiedzieć „niedostatecznie znana”, lub „powierzchownie znana”Szybko bowiem dodaje: „Maryję nie dosyć dotąd sławiono, nie dość wychwalano, czczono, kochano! Nie dość Jej służono! Należy się Jej więcej chwały, czci, miłości i nabożeństwa!” (nr 10). I ciągnie dalej, odnosząc do Matki Bożej słowa świętego Pawła (1 Kor 2,9): „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy Bóg przygotował tym, którzy Go miłują” (nr 12).

 

Aby zmienić tę sytuację, autor przedstawia nabożeństwo, które, choć niezupełnie nowe, nie było jednak rozpowszechnione. Powiada: „twierdzę śmiało i otwarcie, że nie poznałem dotąd żadnego innego ćwiczenia pobożnego ku czci Najświętszej Dziewicy podobnego temu, o którym chcę mówić. Żadne nie wymaga od nas więcej poświęcenia dla Boga, żadne nie uwalnia duszy więcej od samej siebie i od miłości własnej, żadne wierniej nie zachowuje jej w łasce lub łaski w niej, żadne nie łączy jej łatwiej i doskonalej z Jezusem Chrystusem, żadne wreszcie nie przynosi Bogu więcej chwały, nie uświęca bardziej duszy i nie jest użyteczniejsze bliźniemu” (nr 118).

           

Podstawowe Zasady Prawdziwego Nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy

Święty Ludwik rozpoczyna swą książkę od formułowania zasady, która będzie przewodzić całej jej dalszej części: „Przez Najświętszą Maryję Pannę przyszedł Jezus Chrystus na świat i przez Nią też chce w świecie panować” (nr 1).

 

Niemniej jednak, pisze, w porównaniu z Bogiem, Najświętsza Maryja Panna jest niczym: „Wyznaję z Kościołem, że Maryja jako stworzenie, które wyszło z rąk Najwyższego, w porównaniu z Jego nieskończonym Majestatem mniejszą jest niż najdrobniejszy pyłek lub raczej, że jest niczym, gdyż Bóg jeden jest ‘Tym, który jest’ (Wj 3,14). A zatem, „Toteż ów Pan wielmożny, całkiem niezależny i sam sobie wystarczający, nie potrzebował ani nie potrzebuje koniecznie Najświętszej Maryi Panny, by urzeczywistnić swe zamiary i objawić swoją chwałę. Wystarczy Mu chcieć, by dokonać wszystkiego” (nr 14).

 

Do tego stanowczego stwierdzenia święty dodaje: „Przyjąwszy jednak rzeczywisty stan rzeczy, twierdzę, że Bóg, który od chwili stworzenia Najświętszej Dziewicy chciał największe swe dzieła przez Nią rozpocząć i dokonać, nie zmieni z pewnością swego postępowania na wieki, gdyż jest Bogiem i nie podlega zmianom ani w swych zamiarach, ani w swym postępowaniu” (nr 15).

 

Potrzeba Pośredniczki u jedynego Pośrednika

Wierne echo Kościoła, święty Ludwik przyznaje, że pośrednictwo Matki Bożej nie wyklucza wcale pośrednictwa Jezusa Chrystusa, jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi: Jej pośrednictwo jest wstawiennictwem, które całą swoją skuteczność zawdzięcza zasługom Jezusa Chrystusa, jedynego Pośrednika. Ona jest Pośredniczką u Pośrednika, zgodnie ze słowami Leona XIII: „Ona dała swe godne podziwu przyzwolenie, ‘w imię całego rodzaju ludzkiego’(„S. Thomas de Aquino”, 3 q. 30 a. 1). To ona jest tą ‘z której narodził się Jezus’, mianowicie jest prawdziwą Jego matką, i dlatego jest godną i miłą ‘Pośredniczką u Pośrednika (Encyklika „Fidentem piumque”, 20 grudnia 1896). Skoro więc Jezus Chrystus jest naszym jedynym Pośrednikiem u Boga, po co w takim razie potrzebna nam u Niego Pośredniczka?

 

Święty Ludwik odpowiada: „Powiedzmy więc śmiało za św. Bernardem, że u samego Pośrednika potrzebujemy pośrednika i że jedynie Najświętsza Panna może spełnić to miłościwe posłannictwo”. Co za tym idzie, „By dojść do Jezusa, trzeba iść do Maryi, bo jest naszą Pośredniczką w orędownictwie. By dojść do Ojca Przedwiecznego, trzeba iść do Jezusa, bo to nasz Pośrednik mocą Odkupienia. Nabożeństwo, o którym teraz mówić będziemy, ściśle zachowuje wymieniony porządek” (nr 86).

 

„Bóg chciał posłużyć się Maryją we Wcieleniu”

Święty Ludwik Grignion podaje zatem dwie zasady, które wskazują na konieczność nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy.

 

1° − „Bóg chciał posłużyć się Maryją we Wcieleniu”. − “Choć patriarchowie z takim utęsknieniem za Nim [mesjaszem] wzdychali, choć prorocy i święci Starego Przymierza przez cztery tysiące lat o skarb ten tak gorąco błagali”, twierdzi, jednak “Maryja jedna wysłużyła Go i znalazła łaskę u Boga (Łk 1,30) mocą swych modlitw i wielkością swych cnót”. Było tak „ponieważ świat nie był godzien – mówi św. Augustyn – otrzymać Syna Bożego bezpośrednio z rąk Ojca, dlatego dal Go Bóg Maryi, by świat Go przez Nią otrzymał” (nr 16).

 

Dlatego też woła: „Jak wielką chwałę oddaje Bogu ten, kto za przykładem Jezusa Chrystusa, Jedynego naszego Wzoru, poddaje się Maryi, by przypodobać się Bogu!” (nr 18).

 

2º. „Bóg chciał posłużyć się Maryją w uświęcaniu dusz − Druga zasada wynika z pierwszej: jako że Bóg chciał się posłużyć Maryją we Wcieleniu, pragnie się Nią posłużyć także w uświęcaniu dusz.

 

 Bowiem „Bóg Duch Święty udzielił Maryi, swojej wiernej Oblubienicy, niewypowiedzianych darów. Uczynił Ją Szafarką wszystkiego, co posiada, tak że Ona jedna rozdziela wszystkie dary i łaski, dając, komu chce, ile chce, jak chce i kiedy chce (św. Bernardyn). Toteż nikt z ludzi nie otrzyma żadnego daru niebieskiego, który by nie przeszedł przez Jej dziewicze dłonie, albowiem wolą Boga jest, byśmy, wszystko mieli przez Maryję” (nr 25).

           

 

Wynikają z tego dwie konsekwencje:

1ª.  Maryja jest Królową Serc − Święty pisze: „Królestwo Najświętszej Dziewicy rozwija się głównie we wnętrzu człowieka, tzn. w jego duszy, i dlatego otrzymuje Ona wraz ze Swym Synem więcej chwały w duszach niż we wszystkich stworzeniach widzialnych. Stąd ze świętymi zwać Ją możemy ‘Królową Wszystkich Serc’” (nr 38).

 

2ª Ludzie potrzebują Maryi, aby osiągnąć swój ostateczny cel − Święty autor dzieli tę konsekwencję na dwie części:

1. Nabożeństwo do Świętej Dziewicy jest niezbędne wszystkim ludziom, by osiągnęli zbawienie, i „to nieomylny znak potępienia […] nie mieć czci i miłości do Najświętszej Dziewicy” (nr 40). Dlatego, mówi święty Ludwik Grignion, „ci, którzy pójdą na potępienie, mianowicie heretycy, schizmatycy itp., którzy Najświętszej Maryi Panny nienawidzą lub odnoszą się względem Niej z pogardą i obojętnością, nie mają Boga za Ojca, jakkolwiek się tym szczycą, gdyż nie mają Maryi za Matkę” (nr 29). Zatem nabożeństwo do Najświętszej jest niezbędne wszystkim ludziom by osiągnąć zbawienie.

2. Nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy szczególnie niezbędne jest tym, którzy są powołani do pełni doskonałości. „Jeśli nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy konieczne jest dla wszystkich ludzi chcących osiągnąć żywot wieczny, to o wiele potrzebniejsze jest ono dla tych, którzy są powołani do pełni doskonałości. Nie wierzę, by ktokolwiek mógł dojść do ścisłego zjednoczenia z Panem Bogiem i do doskonałej wierności Duchowi Świętemu, jeśli nie jest ściśle zjednoczony z Najświętszą Dziewicą i nie zależy całkowicie od Jej pomocy” (nr 43).

3. Nabożeństwo najbardziej zdolne wykorzenić z nas zło. Święty Ludwik Grignion twierdzi, że aby osiągnąć doskonałość, musimy pozbyć się zła, które w nas tkwi, wskutek grzechu pierworodnego. Dlatego: „Spośród wszystkich nabożeństw do Matki Najświętszej trzeba wyszukać to, które najprędzej nas doprowadzi do obumarcia sobie, bo to będzie najlepsze i najbardziej nas uświęci”.

 

To nabożeństwo to "święta niewola" do Najświętszej Dziewicy, jak później wyjaśni (nr 82).

 

Cechy prawdziwego nabożeństwa

Następnie podaje w dalszej części cechy charakterystyczne prawdziwego nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy: Wewnętrzne, to znaczy, płynie z umysłu i serca; Czułe, to znaczy, pełne zaufania do Najświętszej Maryi Panny; Święte, to znaczy, prowadzi duszę do unikania grzechu i do naśladowania cnót Najświętszej Maryi Panny; Stałe, to znaczy, twierdza ono duszę w dobrem i sprawia, że człowiek dla błahych powodów nie opuszcza praktyk religijnych; Bezinteresowne, to znaczy, sprawia, że dusza nie szuka siebie, lecz tylko Boga w Matce Najświętszej (por. nr 105-110).

 

Autor głosi, że nabożeństwo to jest „prawdziwym nabożeństwem”, jest bowiem tym, które najbardziej nas łączy i upodabnia do Jezusa Chrystusa: „I dlatego doskonałe poświęcenie się Panu Jezusowi nie jest niczym innym, jak doskonałym i całkowitym poświęceniem się Najświętszej Dziewicy. I takie właśnie jest nabożeństwo, które głoszę i które w istocie swej jest tylko doskonałym odnowieniem ślubów i przyrzeczeń Chrztu świętego” (nr 120).

Święty Ludwik poleca, by wierni oddali się Najświętszej Dziewicy w konkretnym dniu, co powinno poprzedzić wiele modlitw i pobożnych praktyk – można je znaleźć w każdym wydaniu książki.

 

„Niewola miłości” lub „Święta niewola”

Święty Ludwik Grignion nazywa to ofiarowanie się Najświętszej Dziewicy prawdziwą niewolą; a zatem „niewolą miłości” (por. nr 56, 68), lub „Świętą niewolą”. Pośród wielu form niewoli, „niewola dobrowolna” jest najdoskonalszą i najmilszą Bogu. „Nic bardziej na świecie ludzi ze sobą nie łączy, nic bardziej nie sprawia, że jeden człowiek doskonalszą staje się własnością drugiego, niż niewola. Nie ma też dla chrześcijanina niczego, dzięki czemu staje się zupełniejszą własnością Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki, nad dobrowolną niewolę. Przykład dał nam sam Jezus Chrystus, który z miłości ku nam przyjął postać sługi (Flp 2,7), a potem Matka Najświętsza, która się nazwała służebnicą i niewolnicą Pańską (zob. Łk 1,38)” (nr 72).

 

Kto prawdziwie odda się temu nabożeństwu, łącząc się z Najświętszą Dziewicą w sposób zalecany przez Świętego Ludwika, bez wątpienia osiągnie świętość. Niemniej jednak, nie oczekuje on tego od wszystkich, którzy przyjmą to nabożeństwo. Powiada: „Ponieważ istota tego nabożeństwa tkwi we wnętrzu człowieka, które ma zostać przez nie ukształtowane, nie znajdzie ono jednakowego u wszystkich zrozumienia: jedni zatrzymają się na tym, co w nim jest zewnętrzne, i nie pójdą dalej – tych będzie najwięcej. Inni zaś, nieliczni, wnikną do jego wnętrza, ale wstąpią tylko na pierwszy stopień. Któż wstąpi na drugi stopień? Kto dojdzie do trzeciego? Któż wreszcie wytrwa na nim? Ten, komu Duch Jezusa Chrystusa odsłoni tę tajemnicę. Duch Święty sam poprowadzi wierną duszę, by postępowała z cnoty w cnotę, z łaski w łaskę, ze światła w światło, aż do przeistoczenia jej w Jezusa Chrystusa, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa (Ef 4,13)” (nr 119).

 

Pragniemy z całego serca naszym czytelnikom i sobie samym, abyśmy przeszli na ów drugi, głębszy poziom zrozumienia.